Ciemne zakamarki nieograniczonego wzrostu

Obecnie na swiecie obserwujemy gwaltowna inflacje cen zywnosci i energii (paliw). Wzrosty te doprowadzaja w niektorych, biedniejszych miejscach globu (np. Haiti, Egipt) do zamieszek i niepokojow spolecznych. Media trabia: oto mamy swiatowy kryzys zywnosciowy ! Ceny ropy wynosza okolo 120 $ za barylke, w ciagu ostatniego roku wzrosly o 60 %, zywnosc zas w ciagu ostatniego roku podrozala srednio o 40 %. Wzrosty dotyczyly najbardziej podstawowych elementow diety wiekszosci populacji ludzkiej - pszenicy, ryzu, kukurydzy itd. Wzrosty tych podstawowych elementow podciagaja do gory ceny innych produktow zywnosciowych takich jak mieso. Powodow takiego stanu rzeczy jest conajmniej piec i nikt do konca nie wie ktory w jakim stopniu przyczynia sie do tego problemu. Oto i one:

1) Rosnacy popyt na energie, zywnosc i inne dobra konsumpcyjne ze strony gwaltownie rozwijajacych sie w ostatnich latach gospodarek, chodzi tutaj glownie o Chiny i Indie. Kraje te zamieszkuje razem 2,5 miliarda ludzi a wiec okolo 40 % calej swiatowej populacji. Te szybko bogacace sie masy ludzkie wytwarzaja juz teraz ogromny popyt na roznego rodzaju dobra, od tych podstawowych jak zywnosc, po te z kategorii luksusowych jak komputery, telewizory LCD lub limuzyny. Chca jesc, pic, mieszkac lepiej. Co bedzie za kilka lat kiedy beda mogli sobie pozwolic na wiecej? Oprocz tego chca takze dojezdzac do pracy lub supermarketu samochodem, tak samo jak klasy srednie z bardziej rozwinietych krajow. Wiecej samochodow oznacza wiekszy popyt na benzyne. Benzyne oczywiscie pozyskujemy z ropy naftowej. Popyt na paliwa (a ogolnie rzecz biorac na energie - oprocz podrozowania latwo i szybko energia bedzie im potrzebna do tego co nam - do ogrzania lub klimatyzowania domow, do podtrzymania pracy wielu urzadzen elektrycznych na ktore teraz ich stac - komputerow, telewizorow, suszarek do wlosow itd.) jakie beda wytwarzac kraje rozwijajace sie bedzie sie juz tylko zwiekszal. Ogrom szoku popytowego, ktory nas niechybnie czeka mozna sobie wyobrazic porownujac populacje USA (300 mln) z populacjami Chin i Indii (2,5 mld) majac na uwadze fakt, ze Amerykanie konsumuja 23 % globalnej energii, 15 % miesa, 28 % papieru. Co staloby sie gdyby Chinczycy i Hindusi zaczeli zyc tak jak Amerykanie? A do takiej sytuacji doprowadzi kiedys gospodarka wolnego rynku, ktora w roznych formach rozwija sie w tych dwoch krajach.

2) Spekulacja na instrumentach terminowych powiazanych z zywnoscia, ropa - ogolnie rzecz ujmujac zwiazanych z dobrami konsumpcyjnymi. Mechanizm wzrostu cen tych instrumentow (ktory pociaga za soba wzrost cen towarow ktore sa powiazane z tymi instrumentami finansowymi) czyli mechanizm narastania banki spekulacyjnej jest prosty. Widzac wzrosty na rynkach, inwestorzy graja na wzrosty na kontraktach terminowych podbijajac ich cene. Jest to rodzaj samospelniajacej sie przepowiedni - ludzie mysla ze pewne rzeczy beda drozaly i wywoluja wzrost ich cen. Przyszle lata przyniosa zapewne wzrost komplikacji instrumentow finansowych, ktore to w coraz bardziej wymyslny sposob beda powiazane z roznego rodzaju dobrami lub uslugami.

3) Doplaty do produkcji roslin energetycznych. USA i Unia Europejska placa swoim rolnikom gdy ci obsiewaja swoje pola roslinami energetycznymi np. rzepakiem z ktorych potem robi sie “nibyekologiczne” biopaliwa. Przez to bardziej oplaca sie produkcja roslin energetycznych a nie roslin przeznaczonych na zywnosc. Mniejsza powierzchnia upraw jest przeznaczona pod produkcje zywnosci a to zmniejsza podaz i winduje ceny.

4) Susze, ktore nawiedzily pewne rejony swiata w 2007 r. zmniejszyly plony z upraw. Wizja przyszlosci w tym kontekscie tez nie maluje sie zbyt kolorowo - globalne ocieplenie spowoduje coraz czestsze anomalie pogodowe tego typu.

5) Slabnacy dolar. W dolarze wycenianych jest wiekszosc dobr konsumpcyjnych notowanych na gieldach swiata. Mniejsza sila nabywcza dolara oznacza wieksza cene dobr, ktore chcemy za te walute kupic.

Najpowazniejszym czynnikiem jaki przyczynia sie do obecnej sytuacji jest moim zdaniem czynnik pierwszy. W przeszlosci podobny kryzys zdarzyl sie w latach 70 XX wieku. Ceny ropy i zywnosci notowaly wtedy swoje historyczne maksima. Jednak tamten kryzys byl inny niz obecny. Mial inne korzenie a mianowicie jego powodem byl szok podazowy. Arabski OPEC wstrzymal wtedy handel ropa naftowa z krajami popierajacymi Izrael w wojnie z Egiptem m.in. USA i krajami zachodniej Europy. Kryzys z ktorym teraz mamy do czynienia jest spowodowany szokiem raczej popytowym. Szok popytowy mozna zwalczyc tylko zwiekszeniem podazy a tego sie nie da zrobic zawsze bo przeciez Ziemia moze dac nam ograniczona ilosc dobr.

Patrzac na wykresy historyczne cen ropy z uwzglednieniem inflacji widac ze obecny kryzys popytowy jest powazniejszy niz kryzys podazowy z lat 70 ubieglego stulecia. Mozna sie jednak spodziewac, ze w krotkim terminie ludzkosc poradzi sobie z tym problemem. Doplaty do biopaliw zostana wycofane. Kraje rozwiniete wspomoga kraje rozwijajace sie tak, aby te mogly uzyskac wyzsze plony ze swoich upraw (np. transfer technologii, tanie nawozy). Wiecej powierzchni pol zostanie przeznaczonych pod produkcje zywnosci. Spadek tempa rozwoju gospodarczego swiata, ktory obecnie mozna juz zaobserwowac wplynie na tempo rozwoju Chin i Indii i zmniejszy presje popytowa.

To co jest interesujace to rozwoj sytuacji w dluzszym terminie. Do polowy obecnego stulecia populacja ludzka ma osiagnac 9 mld (wzrost o 50 %). Za 30 lat liczba samochodow i ciezarowek podwoi sie. Do 2030 roku konsumpcja ropy naftowej ma sie zwiekszyc o 35 %. Calkowity popyt na energie za 20 lat zwiekszy sie o 65 %. Jak ludzie maja zamiar zdobyc energie aby pokryc swoje rosnace w przyspieszajacym tempie potrzeby? Okazuje sie ze ludzkosc nie ma jakiegos konkretnego planu albo wizji rozwoju, ktory uwzglednialby wyczerpywanie sie konwencjonalnych zrodel energii.

Jezeli juz jestesmy przy energii konwencjonalnej to sytuacja zwiazana z nia jest niezbyt optymistyczna. Istnieje model wydobycia ropy naftowej w czasie nazywany krzywa Hubberta. Wg. tego modelu kolo roku 2000 wydobycie ropy naftowej mialo osiagnac maksimum. Po tym czasie niechybnie czekal nas tylko spadek wydobycia poniewaz dodatkowej ropy po prostu nie ma na swiecie. Wg. danych amerykanskiej Energy Information Administration, swiatowa produkcja ropy osiagnela szczyt w maju 2005 r.

Ropy naftowej bedzie coraz mniej, co bedzie napedzalo ceny innych uslug lub produktow, w tym zywnosciowych. Dla przykladu dowoz pizzy bedzie drozszy, poniewaz bedzie drozsza benzyna, ktora trzeba bedzie zatankowac samochod dostawcy, aby ten mogl dowiezc ta pizze. Wyzsze koszty zostana przeniesione na klienta. Wzrost gospodarek wschodzacych jeszcze bardziej zwiekszy popyt i tempo wykorzystania ropy. Jezeli dodamy do tego wzrost ludnosci swiata to sytuacja wyglada naprawde zle. Przyjdzie dzien kiedy ropy po prostu zabraknie. Sprawa wyglada inaczej jezeli chodzi o wegiel i gaz ziemny. Sa jeszcze duze poklady tych zasobow na swiecie ale jak wiadomo sa to zasoby nieodnawialne. Pytanie wiec nie brzmi czy te zasoby sie wyczerpia ale kiedy sie wyczerpia. Ropa, wegiel i gaz ziemny pokrywaja razem 85 % zapotrzebowania swiata na energie. Pozostale 15 % to energia jadrowa i odnawialne zrodla energii. Co sie stanie kiedy zapasy konwencjonalnych zrodel energii sie wyczerpia? A predzej czy pozniej taka sytuacja nastapi.

Wydaje sie ze jedyna alternatywa sa odnawialne zrodla energii (energia wiatrowa, sloneczna, geotermalna itd.). Byc moze pojawia sie nowe zrodla energii, byc moze ludzkosc przestawi sie na nie, gdy energia ze zrodel konwencjonalnych bedzie juz zbyt droga. Wizja ta do mnie w ogole nie przemawia. Trudno sobie wyobrazic caly ogromny, zglobalizowany swiat lacznie ze swoja wielka machina transportowo-przemyslowa bez latwego, taniego i przedewszystkim ogolnodostepnego paliwa konwencjonalnego. Tempo rozwoju nowych technologii jest zbyt wolne i nie nadaza za tempem rozwoju gospodarki swiatowej. Ludzie po prostu chca miec pieniadze, jedzenie, dom i wygodnie zyc a nie maja potrzeby dokonywania odkryc naukowych - przynajmniej wiekszosc z nich. Ich motywacja zatem jest skierowana nie na postep naukowy ale na postep gospodarczy. Nawet gdyby przycisnieta do muru ludzkosc skierowala swoje sily na transformacje z energii konwencjonalnej na energie odnawialne mogloby juz nie starczyc energii aby dokonczyc z sukcesem taka transformacje tak, zeby gospodarka sie nie zalamala. Nie zapowiada sie, zeby ktos chcial aktualnie robic taka transformacje na wieksza skale, zaden polityk nie wprowadzi drastycznych zmian, ktore oznaczaly by ogromne koszty dla gospodarki, bo wyborcy szybko odsuneli by go od wladzy i powstrzymali te zmiany. Czlowiek jest krotkowzrocznym zwierzeciem i obudzi sie gdy juz bedzie za pozno. Tempo walki z globalnym ociepleniem jest tego dobrym przykladem. Ponadto wprowadzenie zmian musialoby nastapic na szczeblu swiatowym z udzialem wszystkich panstw a takiego poziomu koordynacji nigdy ludzkosc nie osiagnie ze wzgledu na odmienne cele. Widac to wyraznie na linii kraje rozwijajace sie a kraje rozwiniete jezeli chodzi o ograniczenie emisji CO2 do atmosfery. Kraje rozwiniete mowia: “ograniczcie emisje CO2 do atmosfery tak jak my bo swiatu grozi globalne ocieplenie i blizej nieznane, ale napewno nieprzyjemne jego konsekwencje”. Kraje rozwijajace sie odpowiadaja zas: “nie ograniczymy emisji CO2 bo to spowolni nasz rozwoj gospodarczy. Dlaczego to my mielibysmy to robic skoro w przeszlosci kraje rozwiniete eksploatowaly srodowisko naturalne bez ograniczen a zreszta USA robia to do dzisiaj?” Brak jednorodnych celow w skali globalnej a takze zwykle ludzkie lenistwo i chec zycia wygodnie beda przyczyna upadku naszej cywilizacji.

Jezeli chodzi o ceny zywnosci to one takze beda w dluzszej perspektywie juz tylko rosly. Zwlaszcza w czasie gdy wzrastaja koszty jej wytworzenia (czyli np. koszty paliwa do kombajnu lub koszt nawozow sztucznych). Rosnacy popyt ze strony krajow rozwijajacych sie wywinduje ceny jeszcze bardziej. Do tego dodac trzeba ogolny wzrost ludzkiej populacji zarowno w krajach rozwijajacych sie jak i rozwinietych. Wtedy sytuacja nie jest zbyt dobrze rokujaca na przyszlosc.

Gospodarka kapitalistyczna dazy do maksymalizacji zysku a wiec maksymalizacji rozwoju i wzrostu. Juz Klub Rzymski przestrzegal przed takim nieograniczonym wzrostem gospodarczym. Rozwoj gospodarczy powoduje, ze wiecej zasobow potrzeba aby zaspokoic coraz bardziej wygorowane potrzeby coraz wiekszej ilosci ludzi. Uwzgledniajac wszystkie wyzej wymienione czynniki bardzo prawdopodobne jest, ze kiedys w niedalekiej przyszlosci nastapi krach calego modelu gospodarki kapitalistycznej a tym samym zalamanie naszej cywilizacji.

Bardzo ciekawa w tym kontekscie jest Hipoteza Olduvai. Oto link do Wikipedii:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Olduvai

Ludzkosc mozna porownac do kolonii bakterii. Mikroorganizmy zasiane na pozywce rozwijaja sie na poczatku bardzo powoli, dostosowuja sie do nowego otoczenia. Jest to tak zwana faza lag (odpowiednik w cywilizacji ludzkiej to faza przedindustrialna). Nastepnie kolonia wchodzi w faze wzrostu logarytmicznego - faze log (jest to odpowiednik fazy industrialnej i poindustrialnej kiedy postep techniczny i naukowy zwieksza znacznie komfort i dlugosc zycia ludzi a jednoczesnie jest jeszcze duzo zasobow). Ostatecznie gdy bakteriom konczy sie pozywienie i wrecz plywaja we wlasnych produktach przemiany materii, kolonia wchodzi w faze stagnacji i zamierania. Jezeli chodzi o ludzkosc to faza stagnacji bedzie zapewne bardzo krotka i szybko przejdzie w zalamanie, najpierw gospodarcze a pozniej cywilizacyjne. Wlasnie teraz drogi czytelniku znajdujesz sie wraz z reszta ludzkosci gdzies w fazie log. Prawdopodobnie blizej konca tej fazy niz jej poczatku.

Prawie pewne jest, ze ludzkosc coraz czesciej bedzie sie borykala z kryzysami energetycznymi i surowcowymi. Zarowno obecny kryzys jak i ten z lat 70 XX wieku byly poprzedzone faza szybkiego wzrostu PKB. Nastepowalo pozniej przegrzanie gospodarki swiatowej, wzrost inflacji i zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego. Najciekawszy z teoretycznego punktu widzenia jest moment na krotko przed ostatecznym zalamaniem i samo zalamanie. Majac na uwadze powyzsze uwagi mozemy domniemywac, ze krach bedzie poprzedzony okresem bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego i euforii wiekszosci ludzkosci - ze oto weszlismy w nowa faze, niczym nieograniczonego wzrostu cywilizacji. Wzrost PKB bedzie zapewne dwucyfrowy w niektorych krajach, zwlaszcza rozwijajacych sie - ja stawiam na Afryke, poniewaz jest to ostatni bastion trzeciego swiata. Gwaltowne bogacenie sie spoleczenstw doprowadzi do wzrostu popytu, przy czym moce produkcyjne przedsiebiorstw w pewnym momencie nie beda mogly dalej wzrastac poniewaz dostepnosc surowcow potrzebych do produkcji bedzie sie zmniejszac. Wzrosnie inflacja, wzrost gospodarczy gwaltownie wyhamuje i nastapi nieuniknione - krach calego systemu kapitalistycznego (nie jestem sympatykiem komunizmu :) ), systemow politycznych i w efekcie calego porzadku swiatowego.

Zjawisko krachu z punktu widzenia teoretycznego obserwatora znajdujacego sie “poza” bylby arcyciekawy. Co innego z punktu widzenia zwyklego czlowieka - to bedzie cos przerazajacego. Uwazam, ze ostateczny upadek cywilizacji jest juz nieunikniony, stracilismy szanse na odwrocenie biegu zdarzen. Coraz szybszy wzrost to jeden z podstawowych elementow gospodarki kapitalistycznej w dluzszym okresie. Globalizacja wzmacnia ten efekt. Gdybysmy mieli do dyspozycji nieskonczenie duza planete do “globalizowania” predzej czy pozniej ludzkosc wkroczyla by w faze technologicznej i gospodarczej osobliwosci. Niestety planeta i zasoby sa skonczone. Nieskonczona jest natomiast glupota i krotkowzrocznosc wiekszosci ludzi i ich wiara, ze mozna nieskonczenie dlugo zamiatac istniejace problemy pod dywan, zostawiajac je do rozwiazania przyszlym pokoleniom.

Zrodla z ktorych korzystalem:

1. Wikipedia

2. Rzeczpospolita, 26-27 kwietnia 2008 (dodatek The New York Times)

Napisz odpowiedź